• Image 01
  • Image 02
  • Image 03
  • Image 04
  • Image 05
  • Image 06

Ogłoszenia

 33 Niedziela Zwykła – 17.11.2019r.

  1. W tym tygodniu modlitwy prowadzi K.Ż.R p.w. Miłosierdzia Bożego a w przyszłym p.w. Królowej Wszystkich Świętych;
  2. Dziś o godz. 12:00 zostanie odprawiona Msza św z racji 75 rocznicy deportacji żołnierzy polskiego państwa podziemnego do łagrów NKWD nr 270 Bronowice i nr 531 Swierdłowsk. Zachęcam do uczestnictwa;
  3. W przyszłą niedzielę będzie zbiórka do puszek na KUL;
  4. W najbliższą sobotę 23.11 zapraszamy rodziców i dzieci przygotowujące się do I Komunii św. na Mszę św. o godz. 18 i Nabożeństwo wypominkowe w intencji zmarłych z ich rodzin. Kartki wypominkowe przynosimy do zakrystii.

Życie jest krótkie[1]

(kazanie wygłoszone na Mszy św. z racji 75 rocznicy deportacji

żołnierzy polskiego państwa podziemnego do łagrów NKWD nr 270 Bronowice i nr 531 Swierdłowsk)

Kiedy II wojna światowa dobiegała końca, Związek Sowiecki opanowywał wyzwalaną spod niemieckiej okupacji Polskę. Nakładał na kraj nowe okowy. Patriotów polskich, którzy nie chcieli podporządkować się nowej okupacji, więziono w dotychczasowych niemieckich obozach koncentracyjnych, m.in. w byłym niemieckim obozie koncentracyjnym  na Majdanku, lub wywożono w głąb Rosji. Jednym z takich obozów na terenie sowieckim były Borowicze, leżące w połowie drogi między Moskwą a Petersburgiem. W pierwszych transportach, które w listopadzie i grudniu 1944 r. dotarły do Borowicz, przywieziono prawie pięć tysięcy żołnierzy Armii Krajowej. Wielu z nich pochodziło z Lubelszczyzny. Na terenie parafii pw. Miłosierdzia Bożego, u zbiegu ulic Nowy Świat i Wrotkowskiej, na Skwerze Borowiczan, od kilkunastu lat stoi pomnik upamiętniający ich męczeńską drogę i ofiarę życia. Z inicjatywy rodzin represjonowanych modlimy się teraz za nich i staramy się z tragicznych dziejów wyciągnąć  potrzebną nam dzisiaj naukę. Wykute na wielkim głazie pomnika słowa są  „Dla pamięci…”, a zarazem służą „Ku przestrodze…”.

[Oto pełna treść tego napisu:

„Jeśli my zapomnimy o Nich, to niech Bóg zapomni o nas”

PAMIĘCI ŻOŁNIERZY ARMII KRAJOWEJ

ARESZTOWANYCH I UWIĘZIONYCH PRZEZ NKWD I UB

WYWIEZIONYCH Z TEGO MIEJSCA

18 LISTOPADA 1944 ROKU

DO SOWIECKICH ŁAGRÓW NR 270

W REJONIE MIASTA BOROWICZE W ZSRR

DLA PAMIĘCI… KU PRZESTRODZE…

W 60 ROCZNICĘ WYWÓZKI

BOROWICZANIE I ICH RODZINY

18 LISTOPADA 2004 ROKU].

Tragiczne w dziejach systemy niemiecki nazizm i sowiecki komunizm odrzuciły Boga. Na różne sposoby wyparły Pana dziejów z całego życia ludzkiego. Obie bezbożne ideologie doprowadziły do śmierci milionów ludzi. Państwa utworzone przez owe ideologie  miały jakoby istnieć wiecznie. Upadły jednak z kretesem. Pamiętamy chociażby, jak  nie tak dawno przecież wielu  spośród nas wbijano do głowy, że Związek Radziecki będzie istniał zawsze. Upadł, bo zanegował Pana Boga.

Przypomnijmy ciągle aktualne  słowa proroka Izajasza:

„Wszyscy, którzy dyszą złością na Boga, okryją się hańbą i wstydem. Odejdą pohańbieni i upokorzeni. Ja jestem Bogiem, który mówi, co słuszne, oznajmia to, co jest prawdziwe. Zgromadźcie się […] wszyscy, wy, ocaleni spod narodów” (Iz 45, 16 i 19-20). Słowa te także służą „ku przestrodze…”, tak  jak napis na lubelskim pomniku Borowiczan.

„Panie Boże! Pamiętaj, jak krótkie jest moje życie,

jak znikomymi stworzyłeś wszystkich ludzi.

Czy jest ktoś, kto by żył, a nie zaznał śmierci,

kto by życie swe wyrwał spod władzy Otchłani?” (Ps 89, 48-49).

Słowa Psalmu 89  spełniają się  nieustannie w dziejach człowieka. Bóg upomina się bowiem zawsze „u człowieka o życie człowieka i u każdego – o życie brata” (Rdz 9, 5).

Niemiecka hrabina Marion Dönhoff, uciekająca pod koniec II wojny światowej przed Sowietami z Prus Wschodnich,  zachowała w pamięci taki pouczający obrazek:

„Zobaczyłam trzy postacie w mundurach, powoli i w milczeniu wlokące się przez most: jeden szedł o kulach, drugi podpierał się kijem, a trzeci miał na głowie gruby bandaż. Mój Boże, jak niewielu w naszym kraju tak wyobrażało sobie koniec. Koniec narodu, który wyruszył na wojnę, by zagarnąć spichlerze Europy i podbić wschodnich sąsiadów. Bo przecież taki był cel. Oni na zawsze mieli pozostać niewolnikami, ci na zawsze chcieli stanowić warstwę panów”[2].

Prawdę powiedziała. Zapamiętajmy wymowę tego świadectwa mądrej Niemki. Jej słowa w dzisiejszą niedzielę potwierdza prorok Malachiasz. Posłuchajmy, jak trafnie głos proroka koresponduje z motywami naszego spotkania.

„Oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni wyrządzający krzywdę będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Bóg Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki.

A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego promieniach” (Ml 3, 19-20 a).

Równie pouczające są słowa św. Pawła z Drugiego Listu do Tesaloniczan, ale skierowane nie tylko do Tesaloniczan. Apostoł uczy: „Sami wiecie, jak należy nas naśladować, bo nie wzbudzaliśmy wśród was niepokoju ani u nikogo nie jedliśmy za darmo chleba, ale pracowaliśmy w trudzie i zmęczeniu, we dnie i w nocy, aby dla nikogo z was nie być ciężarem. Nie jakobyśmy nie mieli do tego prawa, lecz po to, aby dać wam samych siebie z przykład do naśladowania” (2 Tes 3, 7-9).

W czerwcu przyszłego roku zostanie wyniesiony na ołtarze kardynał Stefan Wyszyński, który przez całe życie nieustraszenie głosił słowo Boże i przeciwstawiał się różnym formom totalitaryzmu oraz rozlicznym tzw. postępowym ideologiom, które chciały uderzyć w chrześcijański naród polski i zniszczyć jego wspólnotę.

W 1970 r. tak przestrzegał wiernych warszawskiej archidiecezji. Słuchaj i dzisiaj, Warszawo, słuchaj, Polsko: „Zrodziło się na świecie potężne liczebnie pokolenie >>synów kłamstwa<<. Zasiewają oni wszędzie ducha zwątpienia, negacji, chorobliwego krytycyzmu, który wszystko chce obalić, choć nie wie, co ma budować i jak to czynić.[…] Nie dopuśćmy do progów domowych i ojczystych ducha społecznego nieładu, nieufności wobec Kościoła i jego powagi, burzącej gadaniny, która jest straszną chorobą dusz i pychą umysłów. Brońmy przed tym nieładem naszą młodzież i Naród. Jeżeli pozwalają sobie na anarchię inne narody, dostatnie, nie wiedząc, co robić z czasem i pieniędzmi, to jest ich sprawa. Ale nas na to nie stać! Jesteśmy narodem odbudowującym się po latach […]. Nie możemy ulegać propagandzie ludzi owładniętych pychą umysłów, zbytnią pewnością siebie, zmiennych przekonań i własnych sposobów >>zbawiania<< świata. […] Nie wszystko, co czyni młodzież za granicą, ma naśladować młodzież polska. Ma ona rodzime tradycje i piękne wzory do naśladowania. Musimy całą siłą, niesłychanie odważnie bronić młodzież przed bezładem uczuć, myśli i dążeń”[3].

Wypowiedziane pół wieku temu profetyczne słowa Prymasa Tysiąclecia nie tracą nic na aktualności. Wydaje się, że kardynał Wyszyński jakby miał przed oczyma współczesnych ulicznych czy internetowych bluźnierców, naigrawających się ze wszystkiego, co święte. W swojej pysze zapewniają, że urządzą Polskę na nowo i od nowa. Jak uważnie musimy się dzisiaj wsłuchiwać w te i inne słowa, które tak dobrze korespondują z przekazem biblijnym dzisiejszej niedzieli.

Nie możemy zatem przeoczyć słów Jezusa z bardzo aktualnej Ewangelii:

„Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. […] Wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie” (Łk 21, 8 i 16-19).

Wiele się dzieje pośród nas i wokół nas.  Spotykają nas sprawy bardzo radosne, ale też mamy powody do pesymizmu i lęku. Tak jak Jezus mówi w Ewangelii – słyszeliśmy to wyraźnie – toczy się batalia o dusze nie tylko młodego pokolenia, ale  też tym samym o kształt naszej przyszłości. Świat rozmazuje podstawowe znaczenia ludzkiego życia,  podważa własne fundamenty, rozrywa więzi, pozbawia wiary w trwałość uczuć, każe  przedkładać sukces zawodowy nad  duchowość wzajemności, nad solidarność międzyludzką. Batalia toczy się z całą zaciekłością na wielu frontach, a my często trwamy w uśpieniu, nie wiedząc, jak zareagować.

W tej chwili w Polsce nie chodzi tylko o zmianę niektórych instytucji społecznych, nie idzie też o wymianę resortowych ludzi. Chodzi przede wszystkim o odnowę człowieka! W nauczaniu Kościoła zawsze ważne jest to, aby człowiek stał się nowy, aby nastało nowych ludzi plemię. Bo jeżeli człowiek nie odmieni sposobu myślenia, to najbardziej sensowny ustrój, najbardziej bogate państwo się nie ostoi. Chodzi przede wszystkim o to, żeby obudziło się sumienie wszystkich ludzi i abyśmy zrozumieli naszą odpowiedzialność za siebie  nawzajem, bo Bóg powołuje nas nieustannie do nowego, lepszego życia.

Sytuacja nie jest beznadziejna, bo mamy za wzór Serce Jezusa. Z Nim możemy wszystko. Każdy z nas ma mówić, przede wszystkim swoim życiem, o Jego miłości do człowieka i o tym, że Bóg nas nie opuszcza i jest zawsze z nami. On zawsze zwycięża. Przegrywa człowiek, który występuje przeciwko Bogu. Do Boga bowiem należy ostatnie słowo.

Wszyscy mamy mówić o potrzebie kochania i potrzebie bycia kochanym, by ludzie nie odchodzili od Boga i od Kościoła.  Tylko bowiem Bóg może uratować dzisiejszy świat. Całą naszą ofiarną działalnością mamy ocieplać dzisiejszą, niełatwą rzeczywistość.  

Na zakończenie jeszcze jedna strofa z  bliskiego nam już Psalmu 89:

„Pomnij, o Panie, na zniewagę sług Twoich:

noszę w swym sercu całą wrogość pogan,

z jaką ubliżają przeciwnicy Twoi, Boże,

i wyśmiewają kroki Twego pomazańca.

Niech będzie błogosławiony Bóg na wieki!” (Ps 89, 51-53).

Amen!

[1] Kazanie wygłoszone 17 listopada 2019 r. na mszy św. w kościele p.w. św. Miłosierdzia Bożego w Lublinie, z okazji 75-rocznicy deportacji lublinian do sowieckich łagrów.

[2] M. Dönhoff, Dzieciństwo w Prusach Wschodnich, tłum. E. i J. Czerwiakowscy, Berlin 1993, s. 154.

[3] S. Wyszyński, List wielkopostny do duchowieństwa i wiernych archidiecezji gnieźnieńskiej i warszawskiej na Wielki Post 1970 r., w: Listy pasterskie Prymasa Polski 1946-1974, Paris 1974, s. 614-615.

Ks. Edward Walewander

 

 

 

 

Listopad 18, 2019